Witam serdecznie! No wreszcie wróciłam. Dziś wybierzecie się razem ze mną na Maltę. Post może się okazać przydatny dla osób planujących skorzystać z kurów j. angielskiego za granicą. Fasten your seat belts! Wyruszamy
...czyli jak Kyra zaczęła wakacje.
Dzień pierwszy... hm... nigdy wcześniej nie leciałam samolotem, ani nie wyjeżdżałam samodzielnie za granicę. Moje wrażenia? Nie sądziłam, że to będzie takie banalne. Lot samolotem? Prawie jak podróż autobusem. Nad Polską zawsze turbulencje. Nic nowego. Czyżbyśmy nawet w powietrzu mieli dziury? :)
Zakwaterowanie - host family.
Mieszkałam u rodziny w typowej willi maltańskiej. Polecam ten rodzaj zakwaterowania. Czułam się jak w takim bardziej osobistym, małym hotelu. Dużo swobody, ale również miła atmosfera i domowe obiadki - idealne połączenie, prawda? Wychodzenie wieczorem? Główna zasada - wracaj przed 23. Przez pierwszy tydzień w pokoju obok mieszkały 2 Francuzki, drugiego dnia przyjechała Rosjanka (Moja Kochana Rosjanka), tydzień później Niemka i 2 Włoszki, czyli w miejscu zamieszkania, jak i w szkole językowej międzynarodowe towarzystwo. Rodzina bardzo pomocna, serdeczna (moja host mama była dla mnie trochę jak ciocia).
![]() |
| St. Paul's Bay |
Kurs - szkoła Sprachcaffe.
Po pierwsze polecam kursy za granicą.
Po drugie polecam kursy (angielskiego) na Malcie.
Po trzecie polecam Sprachcaffe.
Po czwarte polecam koniecznie kurs intensywny.
Kurs intensywny to 6 godz. lekcyjnych każdego dnia. Lekcje są prowadzone prze native speakerów. Grupy liczą do 15 osób. W mojej grupie na kursie standardowymi miałam 3 Rosjan, 2 Włochów i 8 Niemek. Rosjanie, Włosi i Niemcy - 3 nacje, które zdominowały kursy na Malcie. Nic dziwnego, że ciężko ich było rozdzielać do różnych grup. Na intensywnym: Koreańczyk, Włoch, Szwedka i 6 Niemek. Oczywiście lekcje prowadzone były tylko w języku angielskim.
Muszę przyznać, że zalety tego kursu są dostrzegalne już po pierwszych dniach. W szkole źle uczymy się języków! Traktujemy je jak naukę, wiedzę, a tym czasem jest to nic innego jak umiejętność. A żeby opanować umiejętność potrzeba praktyki. Jak małe dzieci uczą się swojego ojczystego języka? Najpierw słuchają, dużo słuchają. Potem zaczynają powtarzać to, co słyszą. Pisanie jest końcową zdolnością językową. Jak w Polsce (i nie tylko) uczymy się języka? Zaczynamy od pisania, wkuwamy zasady gramatyki(!), uczymy się słówek z list, słowniczków pod koniec działów. Znamy zasady gramatyki, ale nie potrafimy ich stosować, bo nigdy nie musieliśmy tego robić. O ile na lekcjach w Polsce nie mamy czasu poświęconego tylko konwersacji, jedyną sytuacja, gdzie wykorzystujemy poznaną gramatyką jest pisanie albo rozwiązywanie zadań. Co Ci się bardzie przyda w przyszłym życiu - przekształcanie zdań twierdzących na pytania czym może praktyka w prawdziwej, niewymuszanej konwersacji?
Właśnie możliwość takie dyskusji oferowała nam szkoła. Tematy były różnorodne: od mocy superbohaterów po pojęcie moralności. Szczególnie podobał mi się intensywny kurs, bo polegał prawie wyłącznie na rozmowie lub omawianiu czytanego tekstu. Bariera językowa jest przełamywana w ciągu paru dni. Przestajesz tłumaczyć z polskiego na angielski, a zaczynasz MYŚLEĆ w obcym języku. Kiedy na jednaj z dyskotek poznałam 2 Polaków ciężko mi było ich zrozumieć. Mówili do mnie po polsku, a ja? odpowiadałam na angielsku. Ciekawe zjawisko, prawda?
Czas wolny, czyli nie tylko nauka.
Sprachcaffe pod tym względem bardzo mnie zaskoczyło, pozytywnie. Codziennie mieliśmy po 3 lub 4 zajęcia, większość wliczonych w cenę, w tym:
-3 wycieczki - Vallatta (stolica), Mdina (urokliwe miasteczko) i jedna wycieczka do wielu miejsc ( m. in. Blue Grotto, targ rybny Marsaxlokk, Golden Bay - piaszczysta plaża)
-2 dyskoteki
-zajęcia na basenie - gimnastyka wodna i wodna polo
-bingo
-zajęcia integracyjne takie jak wieczór filmowy czy konkurs fotograficzny
| Moja kochana Valletta |
Ponad to wiele płatnych atrakcji: 2 imprezy na łodzi, wycieczki do Sliemy, jazda konna, rejsy na okoliczne wysepki, wyjścia do kina ect. Tylko ostatnia wycieczka była obowiązkowa. Reszta - chcesz jechać to jedz, nie to nie. Mogłabym określić te wakacje jako wpółzorganizowane. Szkoła jak i rodzina goszcząca pozostawiała nam dużo swobody. I to pojawia się coś, o czym muszę wspomnieć.
Opiekunowie grup oraz nauczyciele nie reagowali na palenie w pobliżu szkoły czy tym podobne rzeczy. Dużo uczniów mieszkających w hotelu nie przychodziło na zajęcia, bo w nocy pili albo palili trawkę i następnego dnia do niczego się nie nadawali. Bardzo mnie to irytowało, szczególnie że szkoła przysyłała uczestnikom materiały z m. in. regulaminem szkoły. To z całą pewnością słaba strona szkoły, może tylko te konkretne na Malcie w St. Paul's Bay.
| Za to kocham Mdinę. |
![]() |
| Mdina nocą. |
Co do samej Malty...
W pierwsze 2 dni przesypiałam godz. 12-14, gdyż upał był okropny. Potem jakoś się do tego przyzwyczaiłam. Mimo, że czasem jest po 30 stopni, temperatura odczuwalna jest znacznie niższa przez działanie marskiej bryzy. Kiedy wróciłam do Polski okazała się, że upał tutaj jest bardzie nieznośny; dodamy do tego jeszcze komary i piekło gotowe. Na Malcie najbardziej brakowało mi zieleni. Dominują twardolistne niewysokie rośliny - palmy, niskie drzewa liściaste i iglaste, kaktusy oraz krzewy z przepięknymi kwiatami. Kwiaty rekompensowały mi małą ilość zieleni. Były bardzo duże, wyraziste, w mocnych odcieniach czerwieni, fioletu, pomarańczy... Architektura zwala z nóg. Na dole zamieszczę parę fotografii, więc opisy są zbędne. Malta urzekła mnie chyba bardziej niż włoska Wenecja, gdyż e piękno jest bardziej subtelne, nieoczywiste, pozostawiające wiele do odkrycia. Plaże skaliste, bardzo rzadko piaszczyste; woda przejrzysta, ciepła i oczywiście o wiele bardziej słona od Bałtyku. Natomiast ludzie sprawiają bardzo miłe wrażenie, są pomocni i otwarci (trochę jak Włosi). Kuchnia - trochę jak połączenie brytyjskiej, włoskiej i miejscowej, czyli na śniadanie tosty, ale na kolację makaron albo ryba. Dobra komunikacja miejska.
![]() |
| Balkony w Vallecie |
![]() |
| Balkony, wszędzie balkony... |
10 rzeczy, które musisz wiedzieć o Malcie:
- Ceny trochę wyższe niż w Polsce (waluta €)
- Maltańczycy jeżdżą po lewej stronie jezdni a Brytyjczycy, ale prowadzą jak Włosi
- W drzwiach wejściowych do domów zazwyczaj nie ma klamek. Bez klucza lepiej nie wychodzić :) (Malta, go home, you're drunk!)
- Kobieto, zanim polecisz na Maltę, wyposaż się w poradnik "Sto sposobów na spławienie Maltańczyka"
- Kobieto, na murzynów poradnik nie wystarczy, bierz łapkę na muchy, żeby się od nich odpędzać.
- Na Malcie jest 365 małych kościółków katolickich - po jednym na każdy dzień roku!
- Na Malcie nie da rady się zgubić - próbowałam, wyspa jest za mała.
- Cała wyspa to jedne wielkie muzeum.
- Typowy przekrój turystycznego miasta: chińska restauracja, sklep z pamiątkami, chińska restauracja, koreańska restauracja, kafejka, chińska restauracja, hotel, japońska restauracja.... polska restauracja?!
- Większość turystów na Malcie to uczniowie wakacyjnych szkół języka angielskiego.
![]() |
| To co mi się podoba w kulturze maltańskiej - festyny ludowo-religijne |
Podsumowując - mój najlepszy wakacyjny wyjazd łączący naukę i opychanie się pysznymi maltańskimi ciastkami przerywane kąpielami w morzu (głównie na lody i ciastka wydawałam pieniądze). Dużo do zwiedzania, dużo do odkrywania, dużo do pokochania. Macie moją rekomendację.
A jak wy zaczęliście wakacje? Chcę wiedzieć!
Następny post prawdopodobnie o homoseksualizmie. Oj, dużo tego będzie. Zaczęłam już go pisać, ale raczej szybko się nie pojawi. Mam dużo roboty na Podświecie. Do "zobaczenia" przy następnym wpisie. Miłego dnia :D





Witaj, muszę przyznać, ze Twoje posty wydają się być starannie dopracowane, tak trzymaj :) Pozdrawiam, Cień Mojego Cienia.
OdpowiedzUsuńDziękuję :) Co prawda chciałam w tym poście zawrzeć o wiele więcej, ale jak zwykle wszystkie wspomnienia gdzieś się rozpłynęły...
UsuńNa początek uprzedzam, że mój komentarz jest wyjątkowo chaotyczny i może przyprawić o ból głowy.
OdpowiedzUsuńWróciłaś wreszcie! Tęskniłaś choć trochę za Polską? Na Malcie jest przepięknie, więc pewnie wolałabyś zostać tam jeszcze dłużej. Zwłaszcza że po powrocie do Polski dręczą Cię komary i uciążliwe upały...
Widzę, że takie kursy językowe to świetna sprawa - myślenie w obcym języku?
Balkony w Vallecie wyglądają cudownie - muszę kiedyś zobaczyć je na żywo. Muszę - tym postem zachęciłaś mnie do odwiedzenia Malty. Choć pewnie minie sporo czasu, nim ją zobaczę...
"- Kobieto, zanim polecisz na Maltę, wyposaż się w poradnik "Sto sposobów na spławienie Maltańczyka"
- Kobieto, na murzynów poradnik nie wystarczy, bierz łapkę na muchy, żeby się od nich odpędzać."
W tym momencie w mojej głowie pojawiła się wizja - Kyry odpędzającej się od setek adoratorów... Mój chory umysł przesadza czy rzeczywiście było ich tak wiele? :D
Nie ma za to dużo do opowiadania o moim początku wakacji - siedziałam w domu, chowając się przed upałem oraz czytałam różne mangi. Reszta lata zapowiada się tak samo.
Dużo roboty na Podświecie? Nie mogę się doczekać! Mam nadzieję, że już niedługo przeczytam nowe rozdziały. ^^
Priwiet! Czy jakoś tak... A jakie to mangi sobie czytasz, Różyczko? A jak zakończenie roku? Świadectwo z paskiem? Pewnie tak :D.
UsuńJeśli chodzi o adoratorów to zdarzały mi się takie niezbyt ciekawe sytuacje. Raz jeden murzyn szedł za mną aż do mojego domu i kilka dni później spotkałam go z kumplem sterczącego pod drzwiami. Brrrr.... never again. Maltańczycy i Murzyni traktują w ten sposób wszystkie dziewczyny. To raj dla zakompleksionych kobiet :D. Polecam Matlę, szczerze polecam.
A jeśli chodzi o nowy rozdział, to może zanim się on pojawi będzie nam dane obejrzeć parę rysunków z Hidekim :D Podczas weekendów trochę sobie rysowałam i oczywiście jest nowy Hideki, całkiem różny od pozostałych... eh... jak zwykle. Spróbowałam też przetłumaczyć jeden z wierszy na angielski (albo raczej napisać go od nowa w innym języku), ale wyszło średnio... what a shame...
To do napisania maybe na wmpt.pl albo coś.
Zachęciłaś mnie do pojechania na Maltę! Świetny pomysł: wakacje łącząc z nauką. Ja tak zrobiłam rok temu. Uczyłam się j. angielskiego ale sama - dla siebie. Ale jak piszesz to takie kursy językowe to świetna sprawa! Czy mogę zapytać... o cenę? Jeśli nie chcesz odp, to Cię oczywiście nie zmuszam :)
OdpowiedzUsuńMalta jest piękna!!! A te balkony? To już bajka!
Na prawdę nie da się tam zgubić?:D O, to coś dla mnie ;)
Ja spędzam wakacje jak na razie w domu - przeziębiona. A jak wyzdrowieje to będę jeździć na rowerze. Reszta wakacji za ciekawie się nie zapowiada, ale zobaczymy.
Pozdrawiam! ;)
Hm... cena zależy głównie od rodzaju kursy, zakwaterowania i ceny przelotu. Można znaleźć przelot za 1000 zł, ale można też za 100 zł. U mnie wszystkie koszty włącznie z kieszonkowymi wyniosły ok. 5000zł za 2 tygodnie intensywnego kursu w rodziny goszczącej. Przy czym prawie nie wydawałam na miejscu pieniędzy (tylko ciastka, lody i drobne pamiątki), więc ok 600zł mi się zwróciło :)
UsuńDzięki za odpowiedź ;)
UsuńWitaj Kyra,
OdpowiedzUsuńcałkiem przypadkowo trafiliśmy na Twój post i po jego przeczytaniu jest nam bardzo miło, że wróciłaś zadowolona z kursu przez nas organizowanego. :)
Czy moglibyśmy uzyskać kontakt mailowy do Ciebie?
Serdecznie pozdrawiam,
M.B.
Sprachcaffe Languages Plus Polska
Witam,
UsuńTo mój adres: kyra333@vp.pl. Muszę przyznać, że jestem bardzo zaskoczona.
Pozdrawiam ;)
No masz, a już myślałam, że pisałaś o tym kursie na zlecenie (to chyba przez to, ze bardziej skupiłaś się na wymienieniu atrakcji w ofercie, niż na własnych przygodach i odczuciach, przynajmniej z początku) :D
OdpowiedzUsuńW każdym razie rozumiem Twój zachwyt. Pamiętam, że jakiś czas temu wybierałam między kursami na Malcie i w Szkocji, i jednak wybrałam Szkocję. Byłam też w Londynie na tego typu wycieczce. I też wspaniale to wspominam :)
Podoba mi się kawałek z poradnikiem i murzynem :P Czy, podobnie jak Arabowie, szukają żon?
A jeśli chodzi o upał w Polsce, to przyznaję, że najgorszy jest w dużych miastach. Wydaje mi się, że to kwestia wilgotności powietrza - na Malcie i tym podobnych jest bardziej suche.
Rzeczywiście, skupiłam się głównie na przedstawieniu oceny kursu, gdyż przed wyjazdem spędziłam mnóstwo czasu nad szukaniem opinii, rad, komentarzy na temat konkretnych szkół. Tekst powstał głównie z myślą o osobach szukających takich kursów.
UsuńSzkocja... Myślę, że byłaby dla mnie trochę lepsza od Malty, bo naprawdę nie lubię upału. Na Malcie nie było tak źle, ale brakowało mi czarnych ciuchów i moich kochanych glanów :)
Cudny blog <3
OdpowiedzUsuńagrestaco6.blogspot.com